• PLN
  • Euro
  • Dollar

Kategorie

Dla początkujących MODELE KARTONOWE AKCESORIA KLEJE , szpachlówki , lakiery itd... NARZĘDZIA 3D DRUK LITERATURA OBRAZY - POSTER ANTYKWARIAT MODELE GIPSOWE i inne WYPRZEDAŻ SKLEJONE MODELE promocje Nowości polecane

Metody wysyłki

Poczta Polska - InPost


Darmowa wysyłka na terenie Polski

Od kwoty: 150 PLN

newsletter

Aby otrzymywać informacje o nowościach podaj e-mail.

Płatności obsługuje

Paypal


Karta produktu

SMS GOEBEN


Kod produktu : GPM-0473

Producent : GPM MODELE - POLAND

155 PLN

 
 
Skala
1:200
 
Jednostka
jedna sztuka
 
Stopień trudności
zaawansowany
 
Stan
NOWY
 
Rok wydania
2016
 
Format
A3
 
Okładka
miękka
 
stan 2
model do sklejenia ( nie zawiera kleju )
 
 

Opracowanie Marcin Kuźniar

„Goeben

  1. Projektowanie i charakterystyka

 

Nasilający się w pierwszej i na początku drugiej dekady XX wieku morski wyścig zbrojeń między Wielką Brytanią a Kaiserowskimi Niemcami, którego najważniejszym elementem było dążenie każdej ze stron do posiadania jak największej liczby okrętów liniowych sprawił, że narodziła się nowa klasa okrętów wojennych. W swoich pierwotnych założeniach miała ona być tańszą alternatywą dla kosztownych pancerników. Zbudowanie i wprowadzenie do służby trzech krążowników liniowych typu „Invincible”, początkowo klasyfikowanych przez samych Brytyjczyków jako krążowniki pancerne wywołało spore zaskoczenie i zaniepokojenie w dowództwie niemieckiej Kaiserlichemarine. Początkowo Niemcy byli przekonani, że ich morscy rywale budują po prostu kolejny typ krążownika pancernego, w związku z czym uznano, iż nie ma powodu do niepokoju. Był to efekt skutecznego zmylenia niemieckiego wywiadu przez Brytyjczyków co do rzeczywistych parametrów swoich nowych krążowników. Ulegając swoistej beztrosce Niemcy zatwierdzili budowę krążownika pancernego nowej generacji, który jednak w rzeczywistości bardzo mocno pozostawał w tyle, za swoimi brytyjskimi „kolegami” pod względem uzbrojenia, opancerzenia a przede wszystkim prędkości. Kiedy Niemcy poznali rzeczywiste walory bojowe nowych brytyjskich okrętów, na zmianę planów było już za późno. Choć czasami „Blücher” klasyfikowany jest jako pierwszy niemiecki krążownik liniowy, jest to błędna klasyfikacja, był on w istocie kolejnym, choć nowocześniejszym od poprzedników krążownikiem pancernym.

Pierwszym okrętem nowej klasy w niemieckiej flocie był krążownik „Von Der Tann”. Co ciekawe, jego projekt powstał w dużej mierze w oparciu o plany „Blüchera”, choć rzecz jasna z wprowadzeniem wielu istotnych modyfikacji. Niemcy nieco inaczej pojmowali koncepcję krążownika liniowego i od samego początku inne było przeznaczenie okrętów tej klasy w ich flocie. Krążowniki liniowe – klasyfikowane przez samych Niemców jako Grose Kreuzer, czyli Wielki Krążownik – nie miały pełnić roli ochrony floty handlowej na dalekich szlakach żeglugowych, jak to miały robić ich brytyjskie odpowiedniki. Do tej roli Niemcy przeznaczali lekkie krążowniki oraz rajdery. Natomiast zadania wyznaczone wielkim krążownikom były ściśle związane z flotą linową pancerników. Miały stanowić swoistą awangardę floty liniowej tworząc szybkie skrzydło silnie uzbrojonych okrętów mających prowadzić dalekie rozpoznanie jak i wabienie lżejszych sił floty przeciwnika w zasięg ognia artylerii własnych pancerników. Dla Niemców niezwykle ważnym czynnikiem była jak najwyższa odporność i wytrzymałość w walce swoich krążowników liniowych. Stąd mniejszą uwagę przywiązywano do kalibru armat czy prędkości kładąc szczególny nacisk na przemyślany system podwodnej ochrony kadłuba, opancerzenie i podział wewnętrzny zapewniający jak największy stopień niezatapialności. Dla przykładu pas pancerny na burcie „Von Der Tann” miał grubość 250 mm, gdy tymczasem na „Invincible” jedynie 152 mm.

Brytyjczycy po trzech okrętach typu „Invincibe” szybko zamówili trzy kolejne typu „Indefatigable”, które bez wprowadzania większych zmian, mimo tego, iż wywiad donosił o lepszych parametrach niemieckiego „Von Der Tanna”, były w zasadzie nieco powiększonymi kopiami poprzedników. Tymczasem Niemcy przystąpili do projektowania kolejnych wielkich krążowników, które miały być jeszcze lepsze i silniejsze, niż „Von Der Tann”.

Nakręcająca się spirala wyścigu zbrojeń sprawiła, że Brytyjczycy przystąpili do budowy kolejnych trzech krążowników liniowych, mających być jeszcze większą kopią poprzedników, czyli okrętów typu „Indefatigable”, o większych rozmiarach kadłuba i silniejszym uzbrojeniu w armaty kal. 343 mm. Dało to powód, aby w berlińskim Reichstagu przeforsowano zgodę na budowę dwóch kolejnych wielkich krążowników w ramach ambitnego programu zbudowania w latach budżetowych 1908/09 i 1909/10 aż wielkich okrętów liniowych. Krążownik z programu na rok 1908/09 otrzymał robocze oznaczenie „G” a krążownik z programu dla roku 1909/10 otrzymał sygnaturę „H”.

Mając za wzór krążownik „Von Der Tann” Niemcy podjęli decyzję o zwiększeniu wyporności i rozmiarów w projekcie nowego okrętu. Wyporność zwiększono o 3 500 ton, co dało możliwość zainstalowania dodatkowej, piątej wieży artylerii głównej z dwiema kolejnymi armatami kal. 280 mm. Powiększenie kadłuba i tym samym wyporności pozwoliło także na zainstalowanie siłowni o większej mocy o dodatkowe 10 000 KM, co zapewniało wzrost prędkości. Dawało także możliwość opracowania jeszcze bardziej skutecznego systemu ochrony kadłuba i opancerzenia okrętów.

Wieże artylerii głównej miały być identyczne z tymi, które zaprojektowano i zabudowano na „Von Der Tann”. Każda z pięciu wież posiadała dwie armaty kal. 280 mm, co dawało łącznie 10 armat na każdy okręt, jednakże same armaty były nowszego typu (Model 1909) o długości lufy 50 kalibrów, wobec 45 na starszym typie armaty z „Von Der Tann”. Każda z tych armat wystrzeliwała pociski kal. 280 mm o wadze 300 kg. Na maksymalny dystans 18 100 m. Szybkostrzelność tych armat wynosiła 3 strzały na minutę. Artylerię średnią krążowników „G” i „H” stanowiło 12 armat kal. 150 mm rozmieszczonych w pancernych kazamatach, po 6 dla każdej burty. Armaty te miały długość lufy 45 kalibrów i wystrzeliwały pociski o wadze 46 kg na maksymalną odległość 13 500 m i ich szybkostrzelność kształtowała się w granicach 7 strzałów na minutę. Dla obrony okrętów przed torpedowcami planowano zainstalować na każdym z okrętów po 12 szybkostrzelnych armat kal. 88 mm, z których 8 znajdowało się w kazamatach a 4 pozostałe na otwartych, pojedynczych stanowiskach umieszczonych w okolicach rufowego stanowiska dowodzenia. Armaty te o długości lufy 45 kalibrów strzelały pociskami o wadze 9,5 kg na dystans 11 800 m a ich szybkostrzelność wynosiła około 10 strzałów na minutę. Wszystkie armaty dla nowych okrętów wyprodukowały zakłady Kruppa. Uzupełnieniem uzbrojenia artyleryjskiego krążowników „G” i „H” były podwodne wyrzutnie torpedowe kal. 450 mm, z których jedna znajdowała się na dziobie, jedna na rufie okrętu a dwie pozostałe po prawej i lewej burcie z zapasem 11 torped w magazynach.

Opancerzenie składało się z głównego, burtowego pasa pancernego o grubości 270 mm, który rozciągał się między zewnętrznymi krawędziami barbet skrajnych wież artylerii głównej – dziobowej i rufowej. Szerokość tego pasa wynosiła 1,75 m a poniżej  konstrukcyjnej linii wodnej pancerz sięgał na 0,35 m. , jednak im dalej w dół, tym bardziej jego grubość zmniejszała się do 130 mm. W części rufowej grubość zmniejszała się nawet do 100 mm a na dziobie do 120 mm. Barbety wież artylerii głównej chronił pancerz grubości 230 mm, ale tylko dla barbet wież wystających ponad pokład i nie chronionych pancerzem burtowym, dla pozostałych wież barbety miały grubość jedynie 88 mm. Pancerne grodzie wodoszczelne kadłuba miały grubość od 100 do 170 mm. Okręty zostały zaopatrzone we wzdłużne grodzie przeciwtorpedowe o grubości od 30 do 50 mm. Główny pokład pancerny okrętów miał grubość 50 mm i łączył się z górną krawędzią burtowego pasa pancernego. Kazamaty armat kal. 150 mm ochraniane były pancerzem o grubości 25 mm. Same wieże armat kal. 280 były solidnie opancerzone, od czoła chronił je pancerz grubości 230 mm, ściany boczne grubości 180 mm a dach wież miał grubość 60 – 90 mm. Główne opancerzone stanowisko dowodzenia na dziobie ochraniane było pancerzem o grubości 350 mm a zapasowe stanowisko rufowe 200 mm.

Napęd nowych niemieckich krążowników typu „G” i „H” stanowiła siłownia o łącznej mocy 52 000 KM, co zapewniało w praktyce osiągnięcie prędkości 25,5 węzła, zgodnie z założeniami. Siłownia składała się z dwóch zespołów turbin Parsonsa produkcji Blohm & Voss, składających się z części wysoko i nisko ciśnieniowej (łącznie 4 turbiny), które napędzały za pośrednictwem czterech wałów 4 śruby napędowe o średnicy 3,74 m każda. Każda z turbin znajdowała się w odrębnym pomieszczeniu maszynowni. Dla zasilania turbin zainstalowano 24 kotły Marine typu Schulz-Thornycroft rozmieszczone w systemie po 2 kotły w 12 oddzielnych przedziałach. Kotły te opalane były węglem, którego zapas na każdym okręcie wynosił nominalnie 1 000 ton, jednak istniała możliwość zabrania nawet 3 100 ton w razie konieczności. Przy nominalnym zapasie paliwa zasięg okrętów wynosił 4 129 Mm przy prędkości 14 w.

Drugi okręt typu „Moltke”, wielki krążownik „H” także zbudowany został przez  stocznię Blohm und Voss z Hamburga w ramach programu 1909/1910. Stępka została położona 28 sierpnia 1909 roku, kadłub okrętu został spuszczony na wodę z pochylni w dniu 28 marca 1911 roku. W czasie ceremonii wodowania okręt otrzymał nazwę „Goeben”. Po zakończeniu prac wyposażeniowych przekazanie do służby odbyło się dnia 28 sierpnia 1912 roku. Dowódcą okrętu mianowany został komandor Otto Philipp. Nie w pełni jeszcze sprawny bojowo okręt, którego załoga przechodziła szkolenie, wziął udział w jesiennych manewrach Hochseeflotte w składzie Ii Grupy Rozpoznawczej jesienią 1912 roku.

W dniu 1 listopada 1912 roku „Goeben” został wydzielony ze składu Hochseeflotte i w związku z napiętą sytuacją polityczną w rejonie wschodniej części basenu Morza Śródziemnego, gdzie narastał konflikt włosko-turecki, stworzył wraz z lekkim krążownikiem „Breslau” samodzielny Dywizjon Śródziemnomorski, który po pobraniu zaopatrzenia i uzbrojenia wyruszył z Kilonii w dniu 4 listopada w daleki rejs do Konstantynopola. Rejs, z którego jak się miało okazać nigdy okręt już nie powrócił, mimo iż dane mu było istnieć przez kolejne 58 lat.

W Konstantynopolu, gdzie okręt przybył 15 listopada, wydzielono z załogi okrętu grupę desantową przeznaczoną dla wsparcia sił broniących miasto przed ewentualnym jego zajęciem przez bułgarskie wojska. Rok 1913 „Goeben” spędził na wodach wschodniej części Morza Śródziemnego bazując w wielu portach, odwiedzając między innymi Wenecję, Polę i Neapol. Okręt miał w tym okresie problemy z kotłami, w związku z czym podjęto próbę dokonania napraw w okresie między sierpniem a październikiem 1913 w austro-węgierskiej bazie Pola. Naprawy nie zlikwidowały kłopotów z kotłami, przez co okręt mógł rozwijać maksymalnie 17-18 węzłów prędkości. Dopiero w lipcu 1914 roku „Goeben” ponownie znalazł się w stoczni w bazie Pola i tam usunięto problemy z kotłami. Okręt opuścił po remoncie Adriatyk i skierował się do Mesyny, po drodze rozwijając prędkość 22 węzłów.

Z początkiem sierpnia 1914 roku niemieckie okręty opuściły Mesynę  i skierowały się w stronę wybrzeża Afryki przewidując nadciągającą wojnę z Francją. Kiedy w dniu 3 sierpnia Niemcy i Francja znalazły się w stanie wojny, niemieckie okręty zbombardowały porty francuskie w Phillippeville i Bone, po czym wyruszyły w drogę powrotną do Mesyny. W drodze doszło do spotkania z eskadrą brytyjskich krążowników z „Indomitable” i „Indefatigable” na czele, jednak Wielka Brytania jeszcze nie była w stanie wojny z Niemcami, przez co nie doszło do starcia zbrojnego a niemieckie okręty wykorzystując przewagę prędkości zaczęły umykać Brytyjczykom. Dopiero po godzinie 23:00 upłynął termin brytyjskiego ultimatum pozostawionego bez odpowiedzi ze strony Niemiec, co oznaczało rozpoczęcie działań wojennych. Jednakże brytyjskie okręty tracąc cenny czas mogły jedynie starać się śledzić poczynania niemieckiego zespołu. Następnego dnia rano okręty niemieckie znajdowały się już w bezpiecznej Mesynie.

Mimo zasadzki, jaką zaplanowali dla okrętów niemieckich Brytyjczycy przy pomocy swojej 1 Eskadry krążowników kontradmirała E. Troubridge’a  złożonej z 4 krążowników pancernych i niszczycieli, niemieckim okrętom udało się opuścić Mesynę i przebić przez siły brytyjskie. Krążownik „Goeben” wraz z lekki krążownikiem „Breslau” minąwszy przylądek Matapan zaopatrzyły się w węgiel będąc już na wodach greckich z wysłanego uprzednio niemieckiego transportowca w dniu 9 sierpnia 1914 roku. Następnego dnia krążowniki niemieckie dowodzone przez kontradmirała Souchona dotarły bezpiecznie na wody neutralnej wówczas Turcji i pokonując Cieśninę Dardanele weszły 11 sierpnia do Konstantynopola.

Brytyjczycy i Francuzi mogli jedynie zaprotestować wobec rządu Turcji, która jako kraj neutralny nie mogła pozwolić na przebywanie niemieckim okrętom dłużej niż trzy doby zgodnie zobowiązującym w tej materii prawem międzynarodowym. Turcja jednak znalazła zdumiewające Brytyjczyków i Francuzów rozwiązanie wydając oświadczenie, że właśnie dokonała oficjalnego zakupu od rządu Niemiec obydwu okrętów. W dniu 16 sierpnia odbywał się oficjalna ceremonia wcielenia do tureckiej marynarki wojennej krążownika liniowego „Goeben”, któremu zmieniona została nazwa na „Yavuz Sultan Selim”. Co ciekawe sam dowódca niemieckiego zespołu, kontradmirał Wilhelm Souchon został 23 sierpnia mianowany głównodowodzącym tureckiej marynarki wojennej w randze wiceadmirała. Krążownik lekki „Breslau” został także wcielony do tureckiej floty pod zmienioną nazwą „Midilli”. 

Pod turecką banderą dawny „Goeben” w październiku 1914 roku wziął udział w ostrzeliwaniu rosyjskiej bazy w Sewastopolu. „Yavuz” przez 15 minut ostrzeliwał rosyjskie pozycje sam otrzymując trzy trafienia prawdopodobnie z baterii brzegowych lub broniącego Sewastopola starego, rosyjskiego pancernika „Gieorgij Pobiedonosiec”. Trafienia nie spowodowały jednak poważniejszych szkód i okręt powrócił do bazy zatrzymując po drodze stawiacz min „Prut”, którego załoga dokonała samozatopienia w obliczu przeważających sił tureckich. „Yavuz” zatrzymał też parowiec „Ida”, który został obsadzony załogą pryzową i doprowadzony jako wojenna zdobycz do Konstantynopola. W dniu 2 listopada 1914 roku Rosja wypowiedziała Turcji wojnę a w trzy dni później w ślady Rosji poszły Wielka Brytania i Francja. 

W obrębie Morza Czarnego turecki krążownik „Yavuz” ze znakomicie wyszkoloną załogą miał zdecydowaną przewagę nad każdym rosyjskim przeciwnikiem. W listopadzie 1914 roku doszło do starcia z rosyjskim starym pancernikiem „Jewstafij”, który został wyeliminowany z walki czterema celnymi pociskami, oraz z pancernikiem „Rostisław”, który jednak uzyskał trafienie w turecki okręt, na którym zginęło 13 marynarzy. W grudniu flagowiec turecki osłaniał cztery statki transportujące wojsko do Rize. W drodze powrotnej artyleria „Yavuza” ostrzelała Batumi. W dniu 26 grudnia krążownik powracający do bazy wszedł na dwie miny przy wejściu do Cieśniny Bosfor. Okręt doznał uszkodzeń obu burt i do kadłuba wdarło się około 2 tys. ton wody. Był to poważny problem, bowiem w Turcji nie było odpowiedniej wielkości doku pływającego. Usuwanie uszkodzeń przeciągnęło się aż do maja 1915 roku.

Kiedy w dniach 1 i 2 maja okręty rosyjskie dokonały bombardowania wejścia do Cieśniny Bosfor od strony Morza Czarnego z użyciem samolotów korygujących ogień, krążownik „Yavuz” został wycofany na bezpieczniejsze wody Morza Marmara. Z powodu niedoborów węgla będącego paliwem dla krążownika, jego działalność bojowa stawała się coraz bardziej ograniczona, a przy tym stawał się coraz częściej obiektem ataków rosyjskich niszczycieli oraz okrętów podwodnych. W związku z tym wycofany został z wszelkich akcji na Morzu Czarnym.

Pod koniec 1915 roku po stronie rosyjskiej weszły do służby dwa nowe drednoty „Impieriatrica Marija” oraz „Impieriatrica Jekatierina Wielikaja”, których artylerię główną stanowiły armaty kal. 305 mm, wobec 280 mm tureckiego „Yavuza”. Już 8 stycznia doszło do starcia z pancernikami rosyjskimi, co zakończyło się ucieczką tureckiego krążownika dysponującego przynajmniej przewagą prędkości. Kolejne miesiące to udział krążownika liniowego w akcjach ostrzeliwania pozycji lądowych. W lipcu 1915 roku „Yavuz” z powodu awarii wałów napędowych został skierowany do stoczni na remont, który trwał do października. Braki węgla oraz niedobory amunicji sprawiały, że okręt nie brał aktywnego udziału w działaniach wojennych do końca 1915 roku a także przez cały 1916 rok. W 1917 roku latem znów skierowany został na doraźny remont.  

Kiedy w grudniu 1917 roku, po przejęciu władzy przez bolszewików Rosja wycofała się z wojny, na Morzu Czarnym zapanował spokój. Jednakże wciąż zagrożenie stanowiły stacjonujące w rejonie Morza Egejskiego siły brytyjskie. Zgodnie z opracowanym w grudniu 1917 roku planem, zarówno krążownik „Yavuz” jak i „Midilli” miały opuścić Dardanele i przerwać szlak transportowy brytyjskich wojsk kierowanych do Palstyny. W przypadku kontaktu z wrogimi okrętami, tureckie krążowniki miały wycofać się do cieśniny pod osłonę własnych pól minowych. W dniu 20 stycznia 1918 roku tureckie okręty w asyście 4 niszczycieli znalazły się na wysokości wyspy Imroz. W tym momencie pod kadłubem „Yavuza” eksplodowała mina, która jednak nie spowodowała poważniejszych uszkodzeń i nie zagrażała dalszej operacji. Okręty rozpoczęły ostrzał statków znajdujących się w zatoce oraz budynku latarni morskiej na wyspie. W zatoce znajdował się także monitor brytyjski „Reglan” oraz drugi „M-28”, które wkrótce zostały zatopione ogniem armat „Yavuza”.

Do ataku przystąpiły brytyjskie niszczyciele zmuszając tureckie krążowniki do odwrotu. Atakowane przez niszczyciele a także nieliczne brytyjskie samoloty, tureckie okręty znalazły się na nieoznaczonym polu minowym. Lekki krążownik „Midilli” (ex „Breslau”) wszedł kolejno na trzy miny, które rozerwały kadłub i spowodowały wywrócenie się okrętu na burtę. Po eksplozji kolejnych dwóch min krążownik zatonął. W czasie prób podjęcia rozbitków z wody także „Yavuz” wszedł na minę, niebawem na drugą a późnej jeszcze na trzecią, co zakończyło akcję i zmusiło dowódcę krążownika do powrotu do Dardaneli. W drodze do cieśniny poważnie uszkodzony „Yavuz” w wyniku błędu popełnionego przez nawigatora wszedł na mieliznę, na której utknął. Przez sześć kolejnych dni trwały wysiłki mające na celu ściągnięcie wielkiego okrętu z mielizny. Brytyjczycy usiłowali zniszczyć unieruchomiony okręt, jednak bez rezultatu. Okręt został ściągnięty z mielizny dopiero 26 stycznia 1918 roku, po czym przeholowano go do Konstantynopola.

Po dokonaniu prowizorycznych napraw umożliwiających wyjście w morze, krążownik „Yavuz” odbył rejs do Odessy w marcu 1918 roku z członkami komisji rozjemczej państw centralnych. W dniu 2 maja wszedł do portu w Sewastopolu okupowanym wówczas przez Niemców i tam znalazł się w suchym doku, gdzie rozpoczął się jego remont. Resztę prac planowano wykonać w Konstantynopolu. W lipcu i sierpniu 1918 roku trwały prace remontowe a kiedy w dniu 11 listopada podpisano zawieszenie broni kończące I wojnę światową, niemiecka załoga „Yavuza” zeszła z okrętu i dokonała formalnego przekazania jednostki załodze tureckiej. Oczekując na określenie ostatecznych warunków pokojowych, zwycięskie państwa sprzymierzone zgodziły się na pozostawienie okrętu w składzie tureckiej marynarki, jednakże pod warunkiem odstawienia go do rezerwy. Na mocy traktatu z Sevres z 1920 roku okręt miał być przekazany Wielkiej Brytanii w ramach reparacji wojennych, jednakże ustalenia Traktatu z Lozanny z 1923 roku pozwoliły na jego pozostanie w Turcji. 

Okres międzywojenny krążownik „Yavuz” spędził w w rezerwie, bowiem z powodu złego stanu technicznego nie nadawał się do służby liniowej. Prawdziwy remont, na który okręt oczekiwał od wielu lat doszedł do skutku dopiero w latach 1927-1930, co było możliwe po zakupie w Niemczech odpowiedniego doku pływającego. W czasie tego remontu wszystkie kotły krążownika przystosowano do opalania paliwem płynnym oraz zainstalowano nowe systemy kierowania ogniem produkcji francuskiej. Podczas przeprowadzonych po remoncie prób morskich krążownik „Yavuz” rozwijał maksymalną prędkość 27,1 w, co było niezłym wynikiem zważywszy na wiek okrętu i jego przestarzałą już w 1930 roku konstrukcję.

Po ponownym wcieleniu do czynnej służby w 1930 roku Turcy zmienili mu nazwę na „Yavuz Selim”. Został on ponownie jednostką flagową tureckiej marynarki wojennej, którą jednak wykorzystywano głównie do szkolenia kadr dla marynarki oraz do celów reprezentacyjnych jako swego rodzaju luksusowy jacht dla tureckich dygnitarzy. W 1936 roku kolejny raz zmieniono nazwę dawnego „Goebena” – po prostu skrócono nazwę do jednego słowa „Yavuz”. W 1938 roku poddany został kolejnemu remontowi. W okresie II wojny światowej, kiedy to aż do 24 lutego 1945 roku Turcja zachowywała konsekwentnie neutralność, „Yavuz” znajdował się w Gölcük i nie brał udziału w żadnych działaniach bojowych. Mimo to w 1941 roku podczas kolejnego remontu wzmocniono na okręcie artylerię plot instalując cztery armaty kal. 88 mm oraz 10 działek plot kal. 40 mm a także 4 działka kal. 20 mm. Podczas tego remontu został zdemontowany rufowy maszt aby powiększyć w ten sposób pole ostrzału dla artylerii plot.

Kiedy Turcja przystąpiła do NATO, krążownik „Yavuz” otrzymał burtowy numer B-70. W dniu 20 grudnia 1950 roku odstawiony jednak został do rezerwy. W dniu 14 listopada 1954 roku został wycofany ze służby i od tej pory stacjonował przy nabrzeżu jako pływająca baza oraz jednostka reprezentacyjna floty.

W latach 60 XX wieku strona turecka wielokrotnie oferowała rządowi Republiki Federalnej Niemiec sprzedaż okrętu, bądź co bądź zbudowanego w Niemczech, aby ten mógł dokonać adaptacji jednostki na okręt-muzeum. Z różnych przyczyn, głównie finansowych, nie doszło to jednak do skutku. Ponieważ stan okrętu pogarszał się w zastraszającym tempie, w dniu 7 czerwca 1973 roku odbyła się smutna ceremonia opuszczenia bandery na okręcie, który skierowany został do likwidacji jako ostatni istniejący okręt swojej klasy na świecie. Proces złomowania trwał do lutego 1976 roku (według niektórych źródeł do 1974 roku).

Zachowało się szereg pamiątek po okręcie, które do dziś eksponowane są   w Schiffartsmuseum we FlensburguDeutsches Museum w Monachium, Muzeum Morskim w Stambule oraz kilku tureckich portach, związanych z historią okrętu. Jedna ze śrub napędowych eksponowana jest w mieście Gölcük, gdzie okręt stacjonował w okresie II wojny światowej.

 

  1. Dane taktyczno-techniczne krążowników liniowych „Goeben” i „Moltke”

Wyporność: 22 616 ton (normalna), 25 300 ton (pełna);

Długość: 186,5 m (max); 186,0 na KLW;

Szerokość: 29,4 m (max);

Zanurzenie 8,2 – 9 m.;

Napęd: 2 zespoły turbin Parsonsa (4 turbiny prod. Blohm & Voss); 24 kotły Schulz-Thornycroft;

Moc maszyn: 52 000 KM;

Prędkość max: 25,5 w;

Zasięg: 4 120 Mm przy prędkości 14 w;

Opancerzenie: Pas pancerny burtowy 270 – 130 – 100 mm, barbety wież art. gł. 230 – 88 mm, pokład pancerny 50 mm, opancerzone stanowisko dowodzenia 350 mm, rufowe 200 mm, wieże art. gł. 230 mm (czoło), 180 mm (ściany), 60-90 mm (dach).;

Uzbrojenie:     10 armat kal. 280 mm L/50 (5 x II);

                        12 armat kal. 150 mm L/45 (12 x I);

                          8 armat kal. 88 mm L/45 (8 x I);

                           4 wyrzutnie torped kal. 450 mm (4 x I);

Załoga: 1 053 oficerów i marynarzy (1 355 w 1916 roku);

premiera na rocznicę  ucieczki do Konstntynopola

 


Produkty polecane

 
 
160 PLN
Sugerowana ilość : 1
 
 
 
80 PLN
Sugerowana ilość : 1
 
 
 
80 PLN
Sugerowana ilość : 1
 
 
 
9 PLN
Sugerowana ilość : 1
 
 
 
10 PLN
Sugerowana ilość : 1